Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 28 czerwca 2012

Do granic możliwości.

Nie potrafię zapomnieć. nie mogę wymazać z serca wszystkich wspólnie spędzonych chwil. nie mogę usunąć z pamięci ciebie. twojego wzroku, ciepła, miłości i szyderczego uśmiechu. naprawdę, bardzo się staram, ale za cholerę nie potrafię...

środa, 27 czerwca 2012

Odejść na zawsze.


Obiecaj mi, że pewnego dnia będziemy wracać do jednego domu, zasypiać i budzić się w jednym łóżku, jeść śniadanie w jednej kuchni, parzyć sobie nawzajem kawę po nieprzespanej nocy, dawać sobie całusa przed wyjściem do pracy, na uczelnie, czy gdzieś, a potem wracać, znowu, do siebie.

wtorek, 26 czerwca 2012

W moim sercu.


Czasami trzeba zrezygnować z czegoś, co się kocha. Udać, że się nic nie czuje. Że tego nie żal. Czasami trzeba umieć pogodzić się z porażką.

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Kończę z tym.!


Staram się Ciebie zrozumieć, tłumaczyć przed rozumem i sercem. Nie chcę Cię znienawidzić, nie chcę, naprawdę. Widzisz, kocham Cię tak mocno, że sama świadomość, że mogłabym myśleć o Tobie źle sprawia mi ból. Rozdziera od środka, łamie kości, wykręca serce i zgniata płuca. Zrozum, jesteś dla mnie ważniejszy niż duma, ważniejszy niż wszystko co kiedykolwiek poznałam.

niedziela, 24 czerwca 2012

. . .


Boję się pamiętać, a jednocześnie nie chcę zapomnieć, bo wiem, że to mogło być najpiękniejsze wspomnienie. Cudowna chwila, która i tak była zbyt krótka. Chciałabym jeszcze, choć raz móc się nią delektować na żywo, a nie maltretując umysł przywoływaniem kolejnych obrazów i scen.

czwartek, 21 czerwca 2012

C Z W .


Kolejny poranek, kiedy powinnam dostać pochwałę, że nadal żyję. Nie zagłodziłam się, nie utopiłam w wannie, nie wzięłam nic na sen i nie zapiłam tego wódką. Nie zapiłam się tak ogólnie, nie wlazłam pod pędzący autobus. Kolejny poranek kiedy moi przyjaciele i mój psychiatra powinni przysłać mi wielki bukiet kwiatów z karteczką: Jesteśmy dumni, że sobie radzisz.

środa, 20 czerwca 2012

Call me.



Owszem, mam ciężki charakter. Tłumię w sobie wszystko, co leży mi na sercu i nie potrafię wygadać się nawet najlepszej przyjaciółce. Często pyskuje i wybucham agresją, nie potrafię się powstrzymać i przestać. Zbyt często się kłócę, ranię tych na których mi naprawdę zależy i ciągle mówię coś czego nie powinnam.

piątek, 8 czerwca 2012

. . .



Szłam przez most kiedy nagle przyszła mi do głowy pewna myśl, co by było gdybym podeszła do barierki i skoczyła. Co czułabym spadając, wiedząc że już za chwilę wszystkie moje problemy jak i części ciała roztrzaskają się na drobne kawałki. Jakby to było wiedzieć że za moment to wszystko przestanie tak cholernie boleć, skończy się cały strach, całe cierpienie i cały ten smutek. Jak to by było wiedzieć że za moment przestanę istnieć, a co najważniejsze przestanę czuć, oddychać tym toksycznym powietrzem. I choć wiedziałam, że to tylko takie moje chore urojenia to w pewien niebezpieczny sposób zaczęłam zbliżać się do owej poręczy i wystraszyłam się, wystraszyłam się, bo czułam, że w rzeczywistości byłabym do tego zdolna a nawet chciałabym to zrobić. Tak bardzo się bałam, marzyłam by znaleźć się w bezpiecznej odległości, by być już w domu. To niewiarygodne do jakiego stanu emocjonalnego doprowadził mnie ten skurwiel, to chore.!

poniedziałek, 4 czerwca 2012

♥_♥


Brak mi słów. Nie wiem jak mam opisać to co aktualnie dzieje się w mojej głowie.

~~~~


Ludzie czasem, mówią, że czegoś "takiego" się po mnie nie spodziewali... Cóż, nie moja winna, że mieli o mnie mylne przeświadczenia.  

sobota, 2 czerwca 2012

Stan otępienia.



Prawdziwe oblicze ujawnia się dopiero po zdobyciu upragnionego celu.

. . .


Z każdym dniem jest coraz gorzej. Smutniej, szarzej, zimniej w sercu. Nadzieja odeszła, marzenia osiadły gdzieś na dnie, nawet czas jakoś szybciej leci. Słone łzy spływają po policzkach, a ja próbuję złapać oddech jak ryba pozbawiona wody. To walka z samotnością, którą póki co przegrywam.